Derealizacja i depersonalizacja

Autor: Marek Daniel — twórca serwisu Wolni od lęku, autor kursu i książki o wychodzeniu z nerwicy lękowej.

Derealizacja i depersonalizacja to jedne z najbardziej przerażających objawów, jakie mogą pojawić się w zaburzeniach lękowych. Dla osoby, która ich doświadcza, świat albo własne ciało przestają wydawać się normalne, naturalne i „swoje”. Właśnie dlatego te stany tak często budzą lęk przed zwariowaniem, psychozą albo utratą kontaktu z rzeczywistością. A jednak w praktyce bardzo często są one objawem silnego przeciążenia układu nerwowego, przewlekłego lęku i przemęczenia.

To trzeba powiedzieć bardzo jasno: te objawy są realne. Nie są udawane, nie są fanaberią i nie wynikają z tego, że ktoś sobie coś wmówił. Problem polega na tym, że są tak dziwne i tak trudne do opisania, że człowiek bardzo łatwo interpretuje je jako dowód ciężkiej choroby psychicznej. Tymczasem bardzo często są sygnałem, że układ nerwowy działa już na granicy swojej tolerancji.

Jeżeli chcesz szerzej zrozumieć, skąd biorą się takie objawy, przeczytaj też teksty: co to jest lęk, nerwica lękowa — przyczyny, rodzaje, objawy i leczenie, dolegliwości psychosomatyczne, atak paniki oraz jak radzić sobie z lękiem. Ten tekst jest częścią sekcji jak rozpoznać nerwicę i skupia się konkretnie na dwóch stanach: derealizacji i depersonalizacji.

Najprościej mówiąc, są to stany obronne, które mogą pojawić się wtedy, gdy mózg i układ nerwowy są zbyt mocno przeciążone lękiem, napięciem albo przemęczeniem. Nie chodzi o uszkodzenie rzeczywistości ani o to, że człowiek przestaje istnieć naprawdę. Chodzi raczej o to, że sposób przeżywania siebie i świata zostaje zaburzony przez bardzo silne przeciążenie.

W jednym wariancie bardziej dziwny wydaje się świat, w drugim bardziej dziwne wydaje się własne ciało albo własne przeżywanie. Mechanizm obronny pozostaje jednak podobny: układ nerwowy próbuje ograniczyć przeciążenie tak, jak umie.

Dlatego derealizacja i depersonalizacja nie są zwykle osobnym problemem oderwanym od reszty, lecz częścią szerszego mechanizmu lękowego. Bardzo często pojawiają się obok objawów psychosomatycznych, stanów lękowych albo ataków paniki.


Świat widziany przez osobę, która doświadcza derealizacji, jest jakby za szybą. On istnieje, ale wydaje się plastikowy, sztuczny, obcy, oglądany jakby nie swoimi oczami. To właśnie dlatego derealizacja potrafi być tak przerażająca. Człowiek widzi otoczenie, rozpoznaje je, ale jednocześnie ma poczucie, że coś jest z nim nie tak, że rzeczywistość utraciła swoją naturalność.

Główną przyczyną derealizacji bardzo często jest lęk, choć przemęczenie także może do niej doprowadzić. W praktyce, w zaburzeniach lękowych, zwykle mamy zbieg obu tych powodów: wszechobecny lęk to jedno, a przemęczenie mózgu tym stanem to drugie. Układ nerwowy jest przeciążony tak bardzo, że zaczyna działać bardziej defensywnie.

W praktyce derealizacja może wyglądać tak, że świat wydaje się nierealny, zbyt daleki, zbyt płaski, obcy albo dziwnie filmowy. Dla kogoś, kto przeżywa to pierwszy raz, może to być jeden z najmocniejszych argumentów za tym, że coś psychicznie się ze mną dzieje. A jednak w lęku bardzo często nie chodzi o utratę rozumu, tylko o przeciążenie systemu nerwowego.

W zaburzeniach lękowych, stanach lękowo-depresyjnych, nerwicy czy zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych stan derealizacji można rozumieć jako stan defensywy mózgu, który ma pomóc odciąć się od nadmiernej ilości przyjmowanych bodźców. Nie chodzi tu o to, że mózg źle działa. Chodzi raczej o to, że działa w trybie przeciążenia i próbuje bronić organizm przed dalszym zalewem napięcia.

Główne odczucia towarzyszące derealizacji to:

  • wrażenie braku spójności z otoczeniem,
  • wrażenie braku poczucia czasu,
  • odczucie nierealności bądź sztuczności świata,
  • myśli egzystencjalne dotyczące świata i istnienia,
  • czasem pustka w głowie albo brak myśli,
  • spadek motywacji,
  • spadek koncentracji.

Musimy sobie zdawać sprawę, że derealizacja jest stanem obronnym. To nie jest dowód szaleństwa ani utraty kontaktu z rzeczywistością. Mózg działa nadal bardzo dobrze, a derealizacja ma pomóc odciąć się od zewnętrznych bodźców, które generują lęk albo jeszcze bardziej przeciążają układ nerwowy. Drugim stanem o podobnym defensywnym działaniu jest depersonalizacja.

Ten rodzaj defensywy mózgu charakteryzuje się zaburzonym postrzeganiem własnego ciała albo własnego przeżywania. Pojawia się wrażenie, jakby ciało nie było nasze. Osoba doświadczająca depersonalizacji może mieć poczucie, że widzi siebie z zewnątrz, że własne ciało jest obce, oddalone albo dziwnie nierealne. To samo może dotyczyć umysłu. Myśli, emocje czy przeżycia zaczynają wydawać się sztuczne, zmienione, pozbawione naturalności albo prawdziwości.

W praktyce człowiek może mieć wrażenie, że to nie ja, że mówi jak automat, że rusza się dziwnie, że nie czuje siebie tak jak dawniej albo że własne emocje są od niego oddzielone. To bardzo trudny objaw, bo uderza nie tyle w obraz świata, ile w samo poczucie bycia sobą.

Depersonalizacja może wystąpić także u osoby, która nie ma rozpoznanego zaburzenia psychicznego. Pojawia się czasem w specyficznych okolicznościach związanych z przeżyciami religijnymi, twórczymi albo z długotrwałym napięciem emocjonalnym i przemęczeniem. O te ostatnie nietrudno w nerwicy, przewlekłym stresie czy lęku wolnopłynącym.

U jednych osób z zaburzeniem lękowym częściej pojawia się derealizacja, u innych depersonalizacja, a u jeszcze innych oba te stany defensywne jednocześnie. Najczęściej nie chodzi o dwa zupełnie różne problemy, lecz o dwa warianty tej samej obrony przeciążonego układu nerwowego. W jednym większy nacisk pada na przeżywanie świata, w drugim na przeżywanie siebie.

Odczuwanie któregoś z tych stanów powinno dać jasny sygnał, że przekroczona została granica tolerowana przez układ nerwowy w obecnej sytuacji. Mózg broni się więc tak, jak potrafi — przed przeciążeniem, nadmiarem bodźców, lękiem z zewnątrz albo z wewnątrz. To właśnie dlatego tak ważne jest, by nie interpretować tych objawów automatycznie jako dowodu ciężkiej choroby psychicznej, tylko spojrzeć na nie szerzej — jako na element mechanizmu lękowego.

W odczuciu potrafią być nieprzyjemne, ale same w sobie są objawem przeciążenia, a nie dowodem, że człowiek właśnie traci rozum. To jedna z najważniejszych rzeczy, które trzeba tu zrozumieć. Osoby doświadczające tych stanów bardzo często boją się schizofrenii, psychozy albo nieodwracalnej utraty kontaktu z rzeczywistością. Tymczasem w zaburzeniach lękowych derealizacja i depersonalizacja zwykle są właśnie częścią mechanizmu obronnego.

Jednocześnie, jak przy innych niepokojących objawach, trzeba zachować rozsądek. Jeżeli objawy są całkowicie nowe, bardzo nasilone, towarzyszą im inne niepokojące symptomy albo budzą uzasadnione wątpliwości, warto skonsultować się ze specjalistą. Rozsądna diagnostyka nie stoi w sprzeczności z akceptacją mechanizmu lękowego.

Jeżeli w tych objawach dominuje u Ciebie także lęk przed chorobą albo przed przeoczeniem czegoś poważnego, wróć też do tekstu jak odróżnić nerwicę od choroby somatycznej.

Najczęściej przewlekły lęk, przemęczenie, bezsenność, ciągłe monitorowanie siebie, katastroficzne interpretowanie objawów i nieustanne pytania typu: „czy ja jeszcze jestem sobą?”, „czy świat jest realny?”, „czy to już psychoza?”. Im bardziej człowiek próbuje natychmiast sprawdzić, czy wszystko wróciło do normy, tym częściej jeszcze mocniej napędza cały mechanizm.

To działa podobnie jak przy innych objawach lękowych: lęk bardzo nie lubi być obserwowany bez końca, bo właśnie wtedy rośnie jego znaczenie. W przypadku derealizacji i depersonalizacji ten efekt jest często jeszcze silniejszy, bo objawy same w sobie są bardzo dziwne i bardzo egzystencjalne w odbiorze.

U wielu osób te objawy nasilają się też po ataku paniki, kiedy organizm już wcześniej został mocno przeciążony alarmem i zaczyna żyć w jeszcze większej czujności.

Przede wszystkim nie dokładać do tych objawów kolejnej katastroficznej interpretacji. Im bardziej człowiek próbuje natychmiast sprawdzić, czy na pewno nie wariuje, czy na pewno jest sobą albo czy na pewno świat jest realny, tym mocniej zwykle napędza cały mechanizm. Tu działa podobna zasada jak w innych objawach lękowych: mniej walki, więcej zrozumienia i akceptacji.

Pomaga również całościowa praca nad lękiem: ograniczanie nadawania znaczenia myślom, odzyskiwanie zaufania do własnego organizmu, zmniejszanie codziennego napięcia i stopniowa praca nad sobą. To nie jest objaw, który pokonuje się siłą. On zwykle słabnie wtedy, gdy słabnie całe tło lękowe. Dlatego warto wrócić też do materiałów jak radzić sobie z lękiem, test na nerwicę oraz stany lękowe, jeśli chcesz lepiej zrozumieć szerszy kontekst tego problemu.

Najważniejsze jest to, żeby nie traktować tych objawów jak wyroku. Dla wielu osób przełom pojawia się dopiero wtedy, gdy przestają obsesyjnie sprawdzać, czy stan już minął, i zaczynają rozumieć, że układ nerwowy nie próbuje ich zniszczyć, tylko broni się po swojemu przed przeciążeniem.

FAQ — najczęstsze pytania o derealizację i depersonalizację

Czy derealizacja oznacza psychozę albo schizofrenię?

Nie. W zaburzeniach lękowych derealizacja nie oznacza psychozy ani schizofrenii, tylko stan przeciążenia i defensywy układu nerwowego. Jeżeli jednak objawy budzą poważny niepokój, warto skonsultować je ze specjalistą.

Czy depersonalizacja oznacza, że tracę kontakt ze sobą?

W odczuciu może tak wyglądać, ale najczęściej jest to objaw przeciążenia, a nie realnej utraty siebie. To bardzo nieprzyjemny stan, ale zwykle jest odwracalny i związany z lękiem oraz napięciem.

Czy derealizacja i depersonalizacja mijają?

Tak. U bardzo wielu osób te objawy wyraźnie słabną albo mijają, gdy zmniejsza się całe tło lękowe, napięcie i przeciążenie układu nerwowego. Więcej o procesie wychodzenia w sekcji wychodzenie z nerwicy.

Co najbardziej nasila derealizację i depersonalizację?

Najczęściej przewlekły lęk, przemęczenie, napięcie, katastroficzne interpretowanie objawów i ciągłe sprawdzanie, czy już minęło. Im więcej walki i kontroli, tym często mocniejszy objaw.

Czy te objawy oznaczają, że dzieje się ze mną coś nieodwracalnego?

Nie. W zaburzeniach lękowych są to zwykle objawy przeciążenia i mechanizmu obronnego, a nie znak, że człowiek traci siebie albo kontakt z rzeczywistością. Więcej o mechanizmie lękowym w artykule nerwica lękowa.

Co dalej, jeśli wiedza nie wystarcza?

Sama wiedza bardzo często nie wystarcza, żeby przejść od rozumienia problemu do realnej zmiany. Wiedza to dopiero początek. Jeżeli to, z czym się zmagasz, trwa od dawna, wraca w podobnych momentach albo wpływa na codzienne funkcjonowanie, wtedy same artykuły nie wystarczą. W pewnym momencie potrzebny staje się uporządkowany proces, który pomaga przejść od rozumienia przez działanie do stałej zmiany.

Nerwica lękowa - kurs

Proces wychodzenia z nerwicy krok po kroku.

      Zapraszam Cię do udziału w moim interaktywnym kursie wychodzenia z nerwicy. Kurs składa się z 24 rozdziałów i trwa około 34 tygodni. Dlatego daj sobie ten czas — bez presji.

     Potrzebujesz tylko 25 minut, aby zapoznać się z treścią. Możesz czytać lub dodatkowo słuchać wersji audio.

     Następnie, pomiędzy rozdziałami, system zada ci kilka pytań. Jest to niezbędne, w celu osiągnięcia pełnej skuteczności. Nerwica lękowa niestety nie wybacza błędów, dlatego testy są konieczne.

     Interaktywny system kursu, będzie na bieżąco monitorował Twoje postępy w wychodzeniu z nerwicy. Dzięki temu dowiesz się, które obszary wymagają korekty i jak je poprawić.

Wyjdź z nerwicy, nie z siebie.


Marek Daniel

Mam na imię Marek, miałem nerwicę i depresje. Od wielu lat pomagam osobom z nerwicą lękową na mojej grupie na FB. Jestem autorem pierwszego interaktywnego kursu wychodzenia z nerwicy. Jeżeli chcesz dowiedzieć się o mnie więcej, zapoznaj się historią mojej nerwicy.