Jak odróżnić nerwicę od choroby somatycznej?

To jedno z najtrudniejszych pytań, jakie zadaje sobie osoba zmagająca się z lękiem. Jak odróżnić nerwicę od choroby somatycznej, skoro objawy bywają tak realne, tak mocne i tak przekonujące? Właśnie w tym tkwi cały dramat zaburzeń lękowych — ciało potrafi reagować w sposób, który wygląda bardzo poważnie, a człowiek ma wrażenie, że coś jest z nim naprawdę nie tak.

Trzeba to powiedzieć jasno: objawy nerwicy i objawy choroby somatycznej mogą się częściowo pokrywać. Właśnie dlatego nie chodzi tu o zgadywanie ani o bezmyślne powtarzanie sobie, że „to na pewno tylko nerwica”. Chodzi o rozsądne odróżnianie, czyli najpierw wykluczenie tego, co trzeba wykluczyć, a potem zrozumienie, kiedy organizm reaguje głównie lękiem, napięciem i psychosomatyką.

Jeżeli chcesz lepiej zrozumieć cały mechanizm, przeczytaj też teksty nerwica lękowa — przyczyny, rodzaje, objawy i leczenie, dolegliwości psychosomatyczne, co to jest lęk oraz atak paniki. Ten tekst skupia się konkretnie na różnicy między tłem lękowym a realną chorobą somatyczną.

Tak. I właśnie dlatego tak wiele osób z zaburzeniami lękowymi przez długi czas nie wierzy, że ich problem może mieć związek z psychiką. Kołatanie serca może wyglądać jak problem kardiologiczny. Duszność może wyglądać jak problem z płucami. Zawroty głowy mogą wyglądać jak problem neurologiczny. Ścisk w gardle, bóle brzucha, mdłości, osłabienie, drętwienia, skoki ciśnienia, napięcia mięśniowe czy uczucie zaraz zemdleję — to wszystko może być przeżywane jak objaw poważnej choroby.

Właśnie dlatego nie wolno mówić człowiekowi z lękiem: „to sobie wkręcasz”. Nie. Objawy są realne. Tyle że realność objawu nie musi automatycznie oznaczać uszkodzenia narządu albo poważnej choroby somatycznej. Często oznacza, że układ nerwowy działa w stanie alarmu i przeciążenia.

Najczęstszy błąd polega na tym, że człowiek szuka absolutnej pewności. Chce wiedzieć raz na zawsze, że nic mu nie jest. Chce zrobić jeszcze jedno badanie, jeszcze jedną konsultację, jeszcze jedno sprawdzenie, jeszcze jedno upewnienie się, że to „na pewno nie serce”, „na pewno nie guz”, „na pewno nie stwardnienie rozsiane”, „na pewno nie coś gorszego”. Problem polega na tym, że przy nerwicy taka pewność bardzo rzadko wystarcza na długo. Na chwilę uspokaja, a potem pojawia się kolejna myśl: „a co jeśli jednak coś przeoczyli?”.

I właśnie wtedy człowiek nie tyle odróżnia nerwicę od choroby, ile wpada w mechanizm ciągłego sprawdzania. To mechanizm, który bardzo często sam podtrzymuje problem.

Rozsądne podejście nie polega na tym, żeby z góry wszystko wrzucić do worka „to tylko nerwica”, ani na tym, żeby każdy objaw traktować jak śmiertelne zagrożenie. Rozsądne podejście wygląda tak:

  • najpierw wykluczasz to, co trzeba wykluczyć,
  • potem patrzysz, czy objawy mają związek z napięciem, stresem, porą dnia, sytuacjami życiowymi albo myślami,
  • sprawdzasz, czy problem nie przesuwa się z objawu na objaw,
  • obserwujesz, czy badania i konsultacje nie pokazują poważnej przyczyny,
  • zaczynasz brać pod uwagę, że ciało może reagować na przewlekły lęk i psychosomatykę.

To właśnie dlatego odróżnianie nerwicy od choroby somatycznej nie jest prostym „tak” albo „nie”. To raczej proces, w którym uczysz się patrzeć na swoje objawy szerzej i dojrzalej.

Nie da się zrobić jednej magicznej listy, która na 100% oddzieli nerwicę od choroby somatycznej. Ale są pewne cechy, które często sugerują, że objawy mogą mieć tło lękowe lub psychosomatyczne.

  • objawy nasilają się przy stresie, napięciu, przemęczeniu albo po nakręceniu się myślami,
  • zmieniają się w zależności od sytuacji życiowej, pory dnia albo poziomu lęku,
  • jednego dnia dominuje jeden objaw, a później inny,
  • badania nie pokazują istotnej przyczyny somatycznej,
  • objawy wyraźnie słabną, gdy człowiek się uspokaja albo przestaje się na nich skupiać,
  • towarzyszy im silna potrzeba sprawdzania siebie, googlowania, mierzenia, monitorowania,
  • obok objawów z ciała pojawiają się też inne elementy lęku, np. derealizacja, depersonalizacja, lęk przed śmiercią, lęk przed zwariowaniem albo ataki paniki.

To oczywiście nie daje stuprocentowej pewności, ale bardzo często pomaga zrozumieć, że problem nie musi leżeć w narządzie, tylko w układzie nerwowym żyjącym w stałym alarmie.

Tu trzeba być uczciwym i odpowiedzialnym. Nie wszystko jest nerwicą. Są sytuacje, w których bardziej trzeba myśleć o diagnostyce somatycznej niż o samym lęku.

  • objawy są całkowicie nowe, nagłe i bardzo nasilone,
  • pojawiają się objawy alarmowe, których wcześniej nie było,
  • stan wyraźnie się pogarsza niezależnie od poziomu stresu,
  • objawy nie zachowują się jak typowa psychosomatyka i nie mają związku z napięciem,
  • lekarz widzi powody do dalszej diagnostyki albo badania pokazują coś, czego nie można zignorować.

To jest ważne: akceptacja mechanizmu lękowego nie polega na lekceważeniu medycyny. Polega na tym, żeby po rozsądnej diagnostyce nie uciekać już bez końca w kolejne potwierdzenia, jeśli wszystko wskazuje na problem lękowy.

Bo objawy są zbyt prawdziwe. Bo serce naprawdę wali. Bo w głowie naprawdę wiruje. Bo ręce naprawdę drętwieją. Bo naprawdę trudno złapać oddech. Bo naprawdę robi się słabo. I właśnie dlatego człowiekowi wydaje się, że to nie może być „tylko lęk”. Problem w tym, że to sformułowanie „tylko lęk” jest samo w sobie błędne. Lęk potrafi zrobić z organizmem bardzo dużo.

Jeżeli dołożysz do tego ciągłe skanowanie siebie, sprawdzanie pulsu, ciśnienia, oddechu, źrenic, równowagi, googlowanie objawów i życie w pytaniu „a co jeśli lekarze coś przeoczyli?”, to mechanizm zaczyna się sam napędzać. I wtedy człowiek nie tyle odróżnia nerwicę od choroby, ile coraz mocniej wchodzi w samą nerwicę.

Praktycznie droga wygląda zwykle tak:

  • najpierw robisz rozsądną diagnostykę,
  • potem przestajesz robić diagnostykę bez końca „dla pewności”,
  • zaczynasz obserwować związek między objawami a lękiem, myślami, napięciem i sytuacjami życiowymi,
  • ograniczasz ciągłe sprawdzanie siebie,
  • uczysz się większej akceptacji wobec objawów,
  • pracujesz nad całym mechanizmem lękowym, a nie tylko nad samym objawem.

Właśnie dlatego pomocne bywają nie tylko pojedyncze odpowiedzi, ale cały proces rozumienia problemu. Jeżeli chcesz sprawdzić, czy Twój mechanizm wpisuje się szerzej w obraz zaburzeń lękowych, możesz zrobić test na nerwicę.

Nie o to chodzi. Nie chodzi o bunt wobec medycyny ani o udawanie, że nic się nie dzieje. Chodzi o to, żeby po rozsądnej diagnostyce nie robić z badań nowego rytuału bezpieczeństwa. Bo wtedy badanie nie służy już zdrowiu, tylko uspokajaniu nerwicy na chwilę. A to dwa różne światy.

Jeżeli objawy są już wielokrotnie oceniane, nie ma alarmujących wyników, a mimo to człowiek dalej żyje w poczuciu, że „na pewno coś przeoczyli”, to bardzo często nie jest to już problem medyczny, tylko problem lękowy.

Jak odróżnić nerwicę od choroby somatycznej? Najpierw przez rozsądne wykluczenie tego, co trzeba wykluczyć. Potem przez obserwację, czy objawy mają związek z lękiem, napięciem, myślami i stresem. A na końcu przez zaakceptowanie tego, że ciało i psychika są ze sobą połączone bardziej, niż większość ludzi chciałaby przyjąć. Problem nie polega zwykle na tym, że człowiek za mało się bada. Problem polega często na tym, że zbyt długo nie wierzy, jak potężny potrafi być lęk.

Jeżeli chcesz pójść dalej, wróć też do tekstów dolegliwości psychosomatyczne, co to jest lęk, jak radzić sobie z lękiem oraz leki na nerwicę lękową. Dopiero całość tych tematów naprawdę porządkuje ten problem.

Tak. I właśnie dlatego są tak przerażające. Kołatanie serca, duszność, zawroty głowy, ściski, drętwienia czy osłabienie mogą wyglądać bardzo poważnie, choć u wielu osób mają silny związek z lękiem i psychosomatyką.

Najpierw przez rozsądną diagnostykę medyczną. Potem przez obserwację, czy objawy mają wyraźny związek z napięciem, stresem, myślami i sytuacjami życiowymi. Nie chodzi o zgadywanie, tylko o dojrzalsze patrzenie na cały obraz.

Nie zawsze da się powiedzieć to jednym zdaniem, ale prawidłowe badania bardzo często są ważną wskazówką, że problem może mieć silne tło lękowe. Ostateczna ocena powinna uwzględniać cały obraz objawów i konsultację lekarską.

Nie. Trzeba odróżnić rozsądną diagnostykę od niekończącego się sprawdzania dla uspokojenia nerwicy. To nie jest to samo.

Tak. U bardzo wielu osób przełom pojawia się wtedy, gdy przestają szukać wyłącznie kolejnego badania i zaczynają naprawdę rozumieć mechanizm lęku, psychosomatyki i własnego sposobu reagowania.

Daj sobie szansę i wyjdź z nerwicy.

Nerwica lękowa - kurs

System wychodzenia z nerwicy.

      Zapraszam Cię do udziału w moim interaktywnym kursie wychodzenia z nerwicy. Kurs składa się z 24 rozdziałów i trwa około 34 tygodni. Dlatego daj sobie ten czas — bez presji.

     Potrzebujesz tylko 25 minut, aby zapoznać się z treścią. Możesz czytać lub dodatkowo słuchać wersji audio.

     Następnie, pomiędzy rozdziałami, system zada ci kilka pytań. Jest to niezbędne, w celu osiągnięcia pełnej skuteczności. Nerwica lękowa niestety nie wybacza błędów, dlatego testy są konieczne.

     Interaktywny system kursu, będzie na bieżąco monitorował Twoje postępy w wychodzeniu z nerwicy. Dzięki temu dowiesz się, które obszary wymagają korekty i jak je poprawić.

Wyjdź z nerwicy, nie z siebie.


Marek Daniel

Mam na imię Marek, miałem nerwicę i depresje. Od wielu lat pomagam osobom z nerwicą lękową na mojej grupie na FB. Jestem autorem pierwszego interaktywnego kursu wychodzenia z nerwicy. Jeżeli chcesz dowiedzieć się o mnie więcej, zapoznaj się historią mojej nerwicy.