Nerwica u mężczyzn

nerwica u mężczyzn

Autor: Marek Daniel — twórca serwisu Wolniodleku.pl®, autor kursu i książki o wychodzeniu z nerwicy lękowej.

W skrócie

  • Mężczyźni maskują problem często poprzez działanie. Praca, sport, alkohol, używki, gdyż bierność wywołuje niepokój.
  • Pójście do psychologa to dla wielu mężczyzn przyznanie się do porażki, dlatego szukają pomocy ostatecznie, gdy cierpienie przerasta wstyd.
  • Mężczyźni mają problemy z emocjami równie często co kobiety, ale nie przyznają się i szukają pomocy znacznie później.
  • Mężczyzna z nerwicą wygląda na zewnątrz świetnie, ale wewnętrznie żyje w stanie alarmu, który często niszczy relacje i jego od środka.

Nerwica u mężczyzn to temat, którego bardzo długo się nie dotyka, a jak już się dotyka, to najczęściej po cichu. Mężczyzna z nerwicą rzadko mówi, że ma nerwicę. Mówi, że jest zmęczony. Że ma stres w pracy. Że boli go żołądek, że dziwnie mu się łamie głos, że serce bije za szybko, że jakoś „nie domaga”. Latami krąży po gabinetach lekarskich, robi badania, nie znajduje niczego fizycznego, wychodzi z kolejnego gabinetu i wraca do domu w tym samym napięciu, z którym tam przyszedł.

Piszę o tym jako mężczyzna, który sam przez nerwicę przeszedł. I piszę to dlatego, że bardzo wielu mężczyzn żyje z tym samym, ale nie wie, że to w ogóle ma jakąś nazwę. Albo wie i się wstydzi. Albo myśli, że nerwica to jest coś, co mają kobiety. Tymczasem nerwica nie ma płci. Ma za to różne sposoby ujawniania się u mężczyzn i u kobiet — i o tym chciałbym tu napisać uczciwie.

Ten artykuł jest częścią sekcji jak rozpoznać nerwicę. Jeżeli dopiero wchodzisz w temat i chcesz zrozumieć sam mechanizm, zacznij od nerwicy lękowej. Tu skupiam się wyłącznie na tym, jak ten problem wygląda u mężczyzn, co go maskuje i dlaczego tak trudno go u nich zdiagnozować.

Bo od dziecka uczy się ich, że mają nie mieć. Nie mieć lęku, nie mieć słabości, nie mieć bezsilności, nie mieć łez. Chłopaki nie płaczą. Weź się w garść. Nie rozczulaj się. Mężczyzna ma być twardy. To są zdania, które mężczyzna słyszy całe życie — czasem wprost od rodziców, czasem od rówieśników, czasem od partnerek, a najczęściej od samego siebie. Bo w pewnym momencie przestajesz ich potrzebować z zewnątrz — powtarzasz je sam sobie.

W efekcie mężczyzna z nerwicą nie szuka pomocy. Szuka tłumika. Szuka czegoś, co ma pozwolić mu dalej funkcjonować — dalej pracować, dalej zarabiać, dalej być „w porządku”, dalej nie widzieć tego, co się w nim dzieje. Bo przyznać, że coś się dzieje, to w jego głowie znaczy to samo, co przyznać, że jest słaby. A „słaby” to kategoria, do której od dziecka uczono go nie wpadać.

Pierwszą ofiarą tego mechanizmu jest świadomość. Mężczyzna z nerwicą bardzo długo w ogóle nie wie, że ma nerwicę. Szuka wszystkiego — wyczerpania, niedoboru witamin, problemu z tarczycą, niewielkiego nadciśnienia, czegoś z sercem. Dopiero kiedy badania po badaniach wychodzą czyste, a objawy nie odpuszczają, pojawia się pytanie, które u mężczyzny przychodzi wyjątkowo późno: a może to ode mnie?

U mężczyzny nerwica rzadko pokazuje się tak jak w podręczniku. Rzadko przychodzi i mówi „jestem lękiem”. Znacznie częściej przychodzi w przebraniu. I to w takim, które wszyscy dookoła uznają za coś normalnego dla faceta.

Pierwsza maska — ucieczka w działanie. Mężczyzna z nerwicą bardzo często robi, robi, robi. Bierze kolejny projekt, zostaje dłużej w pracy, bierze nadgodziny, bierze drugą robotę, kupuje dom, remontuje, biega na siłownię, rozkręca biznes. Wszystko to wygląda jak determinacja. A w środku bardzo często jest to niemożność bycia w bezruchu. Bo w bezruchu przychodzi to, czego nie chce czuć. W bezruchu słychać myśli, które chce zagłuszyć. Temat ucieczek rozbieram szerzej tutaj: uciekanie od emocji.

Druga maska — drażliwość i agresja. To jest jedna z najważniejszych rzeczy, której się publicznie nie mówi. U mężczyzny lęk bardzo często nie ujawnia się jako lęk, tylko jako złość. Krótki lont, wybuchanie z byle powodu, irytacja na bliskich, zgaszone reakcje, chłód, wycofanie. W domu wszyscy widzą, że „tata jest dzisiaj nie do wytrzymania”. Nikt nie widzi, że tata jest w środku zalany napięciem, którego nie umie nawet nazwać. Zamiast powiedzieć „boję się”, wybucha. I potem siedzi w kuchni ze świadomością, że znowu skrzywdził tych, na których mu zależy. A nie umie powiedzieć, co się w nim dzieje.

Trzecia maska — ciało. To, z czym mężczyzna z nerwicą trafia do lekarza, to najczęściej ciało. Ciśnienie, kołatanie serca, duszność, problemy z żołądkiem, napięcie w karku, drżenie rąk, problemy ze snem, zaburzenia potencji. Do psychologa nie pójdzie. Do kardiologa, gastrologa, urologa — pójdzie. I dobrze, że idzie, bo objawy fizyczne zawsze trzeba sprawdzić. Problem pojawia się wtedy, gdy badania są czyste, a mężczyzna wraca do nich po raz dziesiąty i ciągle szuka „czegoś na ciele”, zamiast zobaczyć, że to ciało płaci za to, czego psychika nie chce czuć. Szerzej o tym w dolegliwościach psychosomatycznych i jak odróżnić nerwicę od choroby somatycznej.

Czwarta maska — „na chwilę”. Alkohol wieczorem, żeby „rozluźnić kark”. Kieliszek, potem dwa, potem trzy, potem nie w weekend, tylko w każdy czwartek. Albo seriale do drugiej w nocy. Albo gry, telefon, scrolowanie. Albo agresywny styl jazdy samochodem. Albo wielogodzinna siłownia, która już nie służy zdrowiu, tylko temu, żeby nie wrócić do siebie w ciszy. Cokolwiek, byle nie być sam ze sobą. To wszystko są formy regulacji napięcia — i one mają jedną wspólną cechę: dają ulgę tylko dopóki trwają. W momencie, kiedy się kończą, lęk wraca, często silniejszy.

To jest najtrudniejszy obraz i równocześnie najbardziej typowy. Mężczyzna z nerwicą bardzo często na zewnątrz wygląda świetnie. Ma pracę, ma rodzinę, ma samochód, ma plany, ma rzekomy spokój. W rozmowie powie ci „wszystko w porządku”. Na spotkaniu rodzinnym zażartuje, podleje grill, zapyta o dzieciaki. Nikt nie pomyśli, że ten facet w nocy nie śpi, że ma ataki paniki w samochodzie, że sprawdza puls pod pretekstem patrzenia na zegarek, że omija niektóre trasy, bo się na nich „raz źle poczuł”.

Ten paradoks — fasada spokoju i wewnętrzny alarm — to jeden z głównych mechanizmów, które trzymają mężczyznę w nerwicy całymi latami. Bo skoro z zewnątrz wszystko wygląda dobrze, to po co się ujawniać? Po co rozbijać iluzję, skoro ona świetnie działa na bliskich, na kolegów z pracy, na siebie samego? To nie jest zła wola. To jest nauczony sposób przetrwania. Tylko że to przetrwanie kosztuje coraz więcej.

Ta cena jest bardzo konkretna. Relacje się rozjeżdżają, bo mężczyzna coraz trudniej nawiązuje prawdziwy kontakt. Zdrowie się sypie, bo ciało nie wytrzymuje tej presji. Praca zaczyna być jedynym miejscem, w którym czuje się „sobą” — bo tam można działać, a nie czuć. I najbardziej bolesne: pojawia się pustka. Facet, który ma niby wszystko, patrzy wieczorem w sufit i myśli: „po co to wszystko, skoro tak to wygląda w środku?”. A rano wstaje i znowu zakłada zbroję.

Pierwszy powód to wstyd. Pójść do psychologa to dla wielu mężczyzn przyznać, że „nie dał rady”. A dla faceta, którego od dziecka uczono, że „ma dać radę”, to jest cios w tożsamość. Nie w samopoczucie — w tożsamość. Dopiero kiedy cierpienie przekracza wstyd, mężczyzna wykonuje pierwszy krok. I to często bardzo późno.

Drugi powód to kultura racjonalności. Mężczyzna zwykle najpierw próbuje ogarnąć problem sam. „Pogadać z sobą”, „wziąć się w garść”, „zrobić plan”, „zmienić pracę”, „zacząć biegać”. To są próby racjonalne i logiczne. One czasami trochę pomagają, ale w przypadku nerwicy najczęściej nie sięgają do sedna, bo sedno nie jest racjonalne. Sedno jest emocjonalne, głębsze, osobowościowe. Racjonalne rozwiązania przy zaburzeniu lękowym to próba naprawy silnika kluczem do rur. Szerzej: osobowość a nerwica.

Trzeci powód to to, że wielu mężczyzn trafia najpierw do lekarza po leki. I jest to rozumiane jako „męskie” rozwiązanie — pigułka, konkret, szybko. Problem polega na tym, że leki tłumią to, z czym trzeba pracować. A na lekach z nerwicy się nie wychodzi. Temat rozbijam w leki na nerwicę lękową oraz w czy da się wyjść z nerwicy bez leków. Tabletka może dać chwilę oddechu w ostrym kryzysie, ale mechanizmu nie rusza.

Są trzy obszary, w których nerwica u mężczyzny uderza w sposób szczególnie bolesny.

Praca. Mężczyzna często utożsamia się z pracą znacznie silniej niż powinien. Praca jest wartością, miernikiem, dowodem, że „dajesz radę”. Kiedy pojawia się nerwica, praca staje się jednocześnie schronieniem i źródłem dodatkowego napięcia. Schronieniem, bo tam można „działać, nie czuć”. Źródłem napięcia, bo bardzo często pojawia się lęk przed utratą pracy, błędem, oceną szefa, nieposunięciem się. Szerzej: nerwica a praca.

Związek. Nerwica zmienia mężczyznę w partnera, którego bliskie osoby nie poznają. Pojawia się zamknięcie, drażliwość, spadek dostępności emocjonalnej, dystans. Partnerka bardzo często czuje, że coś jest nie tak, ale nie wie co. Mężczyzna nie umie tego nazwać, więc odpowiada „nic się nie dzieje” albo „po prostu jestem zmęczony”. W relacji narasta cicha ściana. Szerzej: nerwica a związek.

Seksualność. Tu wchodzą obszary, o których bardzo trudno się mężczyźnie mówi. Spadek libido, trudności z erekcją, lęk wydolnościowy w łóżku, unikanie bliskości, wycofanie się z kontaktu fizycznego. Mężczyzna, który nie umie powiedzieć partnerce, że ma nerwicę, tym bardziej nie umie powiedzieć, że seks go dzisiaj przeraża, bo jego ciało żyje w trybie alarmowym. Zamiast tego wymyśla pretekst, odwraca głowę, robi dystans. Partnerka odbiera to osobiście. A to nie jest osobiste. To jest mechanizm lękowy, który odbiera ciału zdolność do prawdziwego spokoju i obecności.

Powiem ci to wprost, bo sam to przeszedłem. Pierwsze co działa, to nazwać rzecz po imieniu. Nie „stres”. Nie „przemęczenie”. Nie „taki etap”. Nerwica. Jeżeli rozpoznajesz się w tym tekście, to prawdopodobnie masz nerwicę. I to nie jest słabość. To jest konkretny mechanizm psychiczny, który ma konkretne źródła i konkretny sposób pracy.

Drugie co działa, to przestać szukać winy na zewnątrz. Nie praca, nie partnerka, nie dzieci, nie szef, nie sąsiad, nie kraj, nie czasy, nie pogoda. To nie są źródła twojej nerwicy. To są w najlepszym razie zapalniki. Źródło jest w tobie — w twojej osobowości, w twoim sposobie reagowania, w twoim mechanizmie kontroli i żądań wobec rzeczywistości. To nie oskarżenie. To informacja, z którą wreszcie można coś zrobić. Jeżeli problem byłby „gdzieś tam”, nie miałbyś nad nim żadnej władzy. Skoro jest w tobie, masz do niego dostęp.

Trzecie co działa, to proces, nie zryw. Mężczyzna lubi rozwiązywać. Dostać problem, wziąć kontakty, zrobić plan, odhaczyć. Nerwica nie działa jak projekt. Nerwica wymaga powolnej, etapowej zmiany tego, jak myślisz, reagujesz i przeżywasz. Nie da się jej „zamknąć w weekend”. Dokładnie to tłumaczę w jak długo trwa wychodzenie z nerwicy. To też mężczyzny uczy nowej rzeczy — wytrzymania procesu, który nie kończy się w piątek. Sam kurs, który stworzyłem, został tak zbudowany, że wymusza tę etapowość — jeden rozdział na tydzień, test, wdrożenie. Nie dlatego, że tak wyszło. Dlatego, że inaczej nie działa.

Czwarte co działa, to pojechać w głąb, a nie tylko po objawach. Można nauczyć się oddychać. Można lepiej spać. Można ograniczyć kawę. I to są dobre rzeczy. Ale jeżeli nie ruszysz tego, co siedzi pod objawami — kontroli, katastrofizacji, pogoni za bezpieczeństwem, potrzeby bycia twardym, niemożności czucia — to objawy wrócą. Temat głębszy rozbieram w czym jest neurotyzm oraz w mojej książce, o której piszę niżej.

Piąte co działa, to nie robić tego w pojedynkę. Nie dlatego, że nie dasz rady sam. Dlatego, że człowiek ma ograniczony wgląd w siebie. Dobra droga to albo sensowna pomoc specjalistyczna — temat rozbijam w dobry psycholog na nerwicę — albo uporządkowana metoda, która prowadzi cię przez zmianę krok po kroku. Dla wielu osób takim narzędziem stała się książka „Jak nie wyjść z nerwicy” oraz kurs Jak wyjść z nerwicy. Co wybrać, jeśli jesteś na początku, omawiam w kurs czy książka na nerwicę — co wybrać.

Bardzo często tekst o nerwicy u mężczyzn czyta partnerka, siostra, mama albo przyjaciółka. Napiszę ci więc krótko: nie diagnozuj go od progu. Nie mów „masz nerwicę”. Nie stawiaj mu ultimatum. Bo mężczyzna, któremu ktoś z zewnątrz wkłada etykietę, zamyka się jeszcze mocniej. Zamiast tego — daj mu przestrzeń, żeby zobaczył to sam. Pokaż mu ten tekst. Zostaw mu do przemyślenia. Nie ciśnij go na terapię. Powiedz raz, że jesteś obok, i nie powtarzaj tego trzy razy dziennie. Jego wstyd jest prawdziwy, nawet jeśli nieracjonalny. Twoja cierpliwość bardzo często robi więcej niż twoje dobre rady.

Nerwica u mężczyzn istnieje, działa inaczej niż u kobiet i najczęściej jest rozpoznana za późno. Mężczyzna ucieka w działanie, w pracę, w drażliwość, w ciało, w picie na chwilę, w seriale do drugiej w nocy — we wszystko, co daje poczucie, że „nadal ogarnia”. Za tym stoi ten sam mechanizm co u kobiet, tylko inaczej ubrany. Nerwica nie jest oznaką słabości. Jest oznaką tego, że w twoim systemie psychicznym uruchomił się alarm, który domaga się czego innego niż tego, co mu dawałeś do tej pory. Nie więcej siły. Innej relacji ze sobą. Wyjście jest — ale prowadzi przez zobaczenie, nazwanie i zmianę. Nie przez zaciśnięcie zębów.

Ważna informacja: Treści zawarte w tym artykule mają charakter edukacyjny i są oparte na doświadczeniu własnym autora. Nie zastępują konsultacji z lekarzem psychiatrą ani psychologiem. Jeśli objawy, które obserwujesz u siebie, są nasilone, długotrwałe lub gwałtownie się pogarszają — skonsultuj się ze specjalistą.

FAQ — najczęstsze pytania o nerwicę u mężczyzn

Czy mężczyźni rzeczywiście chorują na nerwicę lękową?

Tak. Nerwica nie jest zaburzeniem „kobiecym”. Mężczyźni chorują na nią równie często, ale rzadziej się do tego przyznają i rzadziej szukają pomocy. Statystyki diagnozowane są zaniżone, bo mężczyzna zwykle trafia najpierw do internisty, kardiologa czy gastrologa, a nie do psychologa.

Jak wygląda nerwica u mężczyzny — najczęstsze objawy?

Najczęściej przez ciało (kołatanie serca, napięcie, duszność, problemy z żołądkiem, bezsenność, zaburzenia potencji) oraz przez zmianę zachowania — wybuchy drażliwości, wycofanie, ucieczka w pracę, ucieczka w „na chwilę” (alkohol, seriale, gry, siłownia). Lęk u mężczyzny bardzo często ujawnia się jako złość albo jako niemożność odpoczynku.

Dlaczego mężczyzna z nerwicą nie chce iść do psychologa?

Bo w jego głowie pójście po pomoc psychologiczną równa się przyznaniu, że „nie dał rady” — a to narusza tożsamość, do której był wychowywany. Do tego dochodzi przekonanie, że problem da się rozwiązać racjonalnie, samemu. Dlatego wielu mężczyzn trafia do specjalisty dopiero wtedy, gdy cierpienie przekracza wstyd.

Czy nerwica u mężczyzny może objawiać się złością zamiast lękiem?

Tak, i to bardzo często. U mężczyzny lęk łatwiej przebiera się w formę, która jest „społecznie dopuszczalna” dla faceta — drażliwość, krótki lont, wycofanie, agresja słowna. Zamiast „boję się” mężczyzna mówi „nie wkurzaj mnie”. Mechanizm lękowy jest ten sam, inna jest tylko jego zewnętrzna forma.

Czy nerwica może wpływać na seksualność mężczyzny?

Tak. Może pojawić się spadek libido, trudności z erekcją, lęk wydolnościowy, unikanie bliskości fizycznej. Ciało żyjące w trybie alarmowym nie potrafi się wystarczająco rozluźnić, żeby być w kontakcie intymnym. To nie jest kwestia „braku zainteresowania” partnerką — to skutek napięcia, które blokuje spokój i obecność.

Co może zrobić partnerka mężczyzny z nerwicą?

Najwięcej pomaga spokój i cierpliwość, najmniej — naciskanie i diagnozowanie go od progu. Nie mów mu „masz nerwicę”. Daj mu przestrzeń, żeby sam to zobaczył. Pokaż materiał do przeczytania, nie stawiaj ultimatum. Jego wstyd jest realny, nawet jeśli nielogiczny. Mężczyzna idzie po pomoc wtedy, gdy czuje, że to jego wybór, nie cudzy nakaz.

Co dalej, jeśli wiedza nie wystarcza?

Sama wiedza bardzo często nie wystarcza, żeby przejść od rozumienia problemu do realnej zmiany. Wiedza to dopiero początek. Jeżeli to, z czym się zmagasz, trwa od dawna, wraca w podobnych momentach albo wpływa na codzienne funkcjonowanie, wtedy same artykuły nie wystarczą. W pewnym momencie potrzebny staje się uporządkowany proces, który pomaga przejść od rozumienia przez działanie do stałej zmiany.

Nerwica lękowa - kurs

Proces wychodzenia z nerwicy krok po kroku.

      Zapraszam Cię do udziału w moim interaktywnym kursie wychodzenia z nerwicy. Kurs składa się z 24 rozdziałów i trwa około 34 tygodni. Dlatego daj sobie ten czas — bez presji.

     Potrzebujesz tylko 25 minut, aby zapoznać się z treścią. Możesz czytać lub dodatkowo słuchać wersji audio.

     Następnie, pomiędzy rozdziałami, system zada ci kilka pytań. Jest to niezbędne, w celu osiągnięcia pełnej skuteczności. Nerwica lękowa niestety nie wybacza błędów, dlatego testy są konieczne.

     Interaktywny system kursu, będzie na bieżąco monitorował Twoje postępy w wychodzeniu z nerwicy. Dzięki temu dowiesz się, które obszary wymagają korekty i jak je poprawić.

Wyjdź z nerwicy, nie z siebie.


Marek Daniel

Mam na imię Marek, miałem nerwicę i depresje. Od wielu lat pomagam osobom z nerwicą lękową na mojej grupie na FB. Jestem autorem pierwszego interaktywnego kursu wychodzenia z nerwicy. Jeżeli chcesz dowiedzieć się o mnie więcej, zapoznaj się historią mojej nerwicy.