Uciekanie od emocji

Autor: Marek Daniel — twórca serwisu Wolni od lęku, autor kursu i książki o wychodzeniu z nerwicy lękowej.

Uciekanie od emocji to jeden z najczęstszych mechanizmów redukcji napięcia. Gdy odczuwamy emocję, której nie chcemy czuć, bardzo często próbujemy znaleźć coś, co szybko obniży ten stan. Problem polega na tym, że taka ulga bywa tylko chwilowa. W tym artykule pokażę 5 popularnych sposobów uciekania od niechcianych emocji i wyjaśnię, dlaczego ten mechanizm na dłuższą metę nie rozwiązuje problemu.

Warto zrozumieć, że od własnych emocji nie da się naprawdę uciec. Można je zagłuszyć, odsunąć na chwilę albo przykryć aktywnością, ale to nie znaczy, że zniknęły. Ucieczka prędzej czy później odbije się na człowieku albo na jego otoczeniu. Co więcej, nawet pozorny brak ucieczki także może być ucieczką. Wszystko zależy od intencji, z jaką podejmujemy dane działanie.

To ważne rozróżnienie. Samo działanie nie jest jeszcze problemem. Problemem staje się dopiero wtedy, gdy jego ukrytym celem jest nie czuć, nie być ze sobą albo zredukować emocję za wszelką cenę. Ten temat jest częścią sekcji osobowość a nerwica. Jeżeli chcesz lepiej zrozumieć sam fundament tego zjawiska, przeczytaj też: czym są emocje.

Ucieczka w alkohol

Uciekanie od emocji w alkohol to bez wątpienia jeden z najczęstszych przykładów. Alkohol daje chwilowoą ulgę, rozluźnienie i złudne poczucie, że „wszystko jest ok”. Problem jednak nie znika. Emocje, których człowiek nie umie unieść, nadal w nim są. Niechciana emocja zostaje tylko zalana czymś, co ma ją na moment przytłumić. Potem schemat się powtarza: znów napięcie, znów ulga, znów powrót problemu. To droga donikąd. Dokładnie tak samo działa wiele innych form ucieczki, które za chwilę pokażę. Mężzyźni z nerwicą szczególnie często uciekają od emocji w alkohol, pracę lub aktywność fizyczną. Więcej o tym, jak nerwica wygląda u mężczyzn: nerwica u mężczyzn.

Ucieczka w sport

Czy jest coś złego w tym, żeby iść na siłownię, pobiegnąć po lesie albo zadbać o kondycję? Oczywiście, że nie. O ile nie robimy tego po to, by — tak jak w przypadku alkoholu — uciec od siebie i od własnych emocji.

Bardzo wiele osób z zaburzeniami lękowymi uprawia sport i samo w sobie nie ma w tym nic złego. Problem zaczyna się wtedy, gdy aktywność nie wynika z chęci ruchu, zdrowia czy przyjemności, ale z niemożności bycia w bezruchu i bycia samemu ze swoimi myślami. Wtedy sport przestaje być zdrową aktywnością, a staje się reduktorem napięcia. Siłownia czy bieganie wydają się świetnym pomysłem — oczywiście do czasu, dopóki człowiek biega albo ćwiczy. Gdy przestaje, emocje wracają, czasem nawet silniejsze, i człowiek znów zaczyna tańczyć w rytm tego samego mechanizmu.

Właśnie dlatego nie chodzi o to, żeby przestać ćwiczyć, ale żeby zobaczyć, po co naprawdę to robisz. Ta różnica jest kluczowa.

Uciekanie w pracę

Uciekanie od emocji w pracę i pracoholizm to kolejny bardzo częsty schemat. W pełni zaabsorbowany mózg obowiązkami zawodowymi ma mniej przestrzeni na kontakt z tym, co człowiek naprawdę czuje. Na pierwszy rzut oka wydaje się to rozwiązaniem idealnym. Niestety tylko pozornie.

Pracoholizm napędzany ucieczką od własnych emocji to kolejny dramat. Jeżeli intencją naszego zaangażowania zawodowego jest chęć nieodczuwania danej emocji, czyli jej wyparcia, to działa tu dokładnie ten sam mechanizm co wcześniej. Ta emocja wróci, gdy tylko usiądziemy sami ze sobą. Emocja, która nie została zaakceptowana, nie znika tylko dlatego, że człowiek przez kilka lub kilkanaście godzin dziennie jest zajęty. Nie będę już nawet rozwijał destrukcyjności wynikającej z przepracowania, bo to jest oczywiste. Taką samą destrukcyjność emocjonalną ma również brak akceptacji samego siebie. Praca potrafi być nie tylko formą ucieczki, ale też źródłem autonomicznego napięcia lękowego. Szerzej: nerwica a praca.

Wyobraźmy sobie ważny projekt, który musimy zrobić. Nie bardzo wiemy, jak się do niego zabrać, a na samą myśl o nim pojawia się napięcie. Wtedy mózg podsuwa nam rozwiązanie, które wydaje się idealne, choć w praktyce okazuje się bardzo kosztowne.

Co nim jest?

Odłożenie tematu na później. „Ważnych” powodów, dla których to zrobimy, będzie wiele: zmęczenie („muszę się zdrzemnąć”), sprzątanie („najpierw odkurzę, bo tu strasznie brudno”), Facebook i inne media społecznościowe („tu koleżanka napisała, tam coś pitknęło”), głód („coś zjem jednak, bo tak się nie da pracować”).

Te oraz wiele innych absorberów mają jeden cel — zredukować lęk towarzyszący samemu zadaniu. Jak to się skończy? Tuż przed terminem pojawi się napięcie i stres, bo czasu będzie coraz mniej, a my nadal będziemy w tym samym miejscu co wiele dni wcześniej.

Czyli znów: chwilowa ulga teraz, większe napięcie później. I właśnie tak działa bardzo wiele form uciekania od emocji — dają szybką poprawę, ale zostawiają człowieka z jeszcze większym kosztem na końcu.

Ucieczka od zajęć

Uciekanie od emocji może przyjąć także formę bierności. Nie jest to to samo co prokrastynacja, choć mechanizm bywa podobny. Wyobraźmy sobie, że jakieś zwykłe zajęcia — wyjście na spacer, do kina, do pracy, sprzątanie czy gotowanie — generują w nas lęk albo niepokój. Po co więc robić coś, co wywołuje taką emocję? Mózg znów podsuwa rozwiązanie idealne: nie rób nic. To właśnie ucieczka w bierność. Wszystko zostaje podporządkowane jednemu celowi — uniknięciu odczuwanej emocji.

I tak od intencyjnego spożywania alkoholu, przez sport, pracę, prokrastynację oraz nierobienie niczego, dochodzimy do końca tej listy. Oczywiście lista potencjalnych ucieczek nie ma końca. Możesz patrzeć w niebo i to też będzie ucieczka, o ile Twoją intencją jest redukcja napięcia, a nie zwykła chęć popatrzenia w niebo.

Napij się wina, pobiegaj albo popatrz w niebo, kiedy masz na to ochotę, ale nie wtedy, gdy emocje popychają Cię do tego tylko po to, byś ich nie czuł. Nie pozwól, aby emocje nakazywały lub ograniczały Twoje działania. W innym wypadku staniesz się chomikiem na bieżni w klatce stworzonej przez własny mózg. Gdy pozwolisz sobie na lęk albo inną emocję, zaczynasz ją akceptować. A emocja zaakceptowana przestaje wymagać od człowieka ciągłej ucieczki.

Jeżeli chcesz lepiej zrozumieć ten mechanizm, przeczytaj też: czym są emocje, działaj pomimo, nigdy wbrew oraz kontrola w nerwicy.

Ważne: Treść tego artykułu ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji z psychologiem, psychiatrą ani innym specjalistą ochrony zdrowia psychicznego. Jeśli Twoje objawy są silne lub długotrwałe — skonsultuj się ze specjalistą.

FAQ — najczęstsze pytania o uciekanie od emocji

Czy każda aktywność może być ucieczką od emocji?

Tak. Sama czynność nie przesądza jeszcze o tym, czy coś jest ucieczką. O wszystkim decyduje intencja. Można uprawiać sport z przyjemności, ale można też robić to tylko po to, żeby nie czuć siebie.

Czy sport albo praca są czymś złym?

Nie. Problem nie leży w sporcie ani w pracy, tylko w tym, po co człowiek to robi. Zdrowa aktywność i zaangażowanie zawodowe mogą być dobre. Stają się problemem wtedy, gdy służą głównie zagłuszaniu emocji.

Po czym poznać, że uciekam od emocji?

Najczęściej po tym, że dana czynność daje Ci ulgę tylko na chwilę, a gdy przestajesz ją wykonywać, napięcie wraca. Drugim sygnałem jest to, że trudno Ci po prostu pobyć ze sobą bez natychmiastowego szukania reduktora napięcia.

Co zamiast uciekania od emocji?

Najpierw potrzebna jest świadomość mechanizmu, a potem stopniowa zgoda na odczuwanie. Nie chodzi o to, by nic nie robić, ale by nie robić wszystkiego wyłącznie po to, żeby nie czuć. To zasadnicza różnica.

Co dalej, jeśli wiedza nie wystarcza?

Sama wiedza bardzo często nie wystarcza, żeby przejść od rozumienia problemu do realnej zmiany. Wiedza to dopiero początek. Jeżeli to, z czym się zmagasz, trwa od dawna, wraca w podobnych momentach albo wpływa na codzienne funkcjonowanie, wtedy same artykuły nie wystarczą. W pewnym momencie potrzebny staje się uporządkowany proces, który pomaga przejść od rozumienia przez działanie do stałej zmiany.

Nerwica lękowa - kurs

Proces wychodzenia z nerwicy krok po kroku.

      Zapraszam Cię do udziału w moim interaktywnym kursie wychodzenia z nerwicy. Kurs składa się z 24 rozdziałów i trwa około 34 tygodni. Dlatego daj sobie ten czas — bez presji.

     Potrzebujesz tylko 25 minut, aby zapoznać się z treścią. Możesz czytać lub dodatkowo słuchać wersji audio.

     Następnie, pomiędzy rozdziałami, system zada ci kilka pytań. Jest to niezbędne, w celu osiągnięcia pełnej skuteczności. Nerwica lękowa niestety nie wybacza błędów, dlatego testy są konieczne.

     Interaktywny system kursu, będzie na bieżąco monitorował Twoje postępy w wychodzeniu z nerwicy. Dzięki temu dowiesz się, które obszary wymagają korekty i jak je poprawić.

Wyjdź z nerwicy, nie z siebie.


Marek Daniel

Mam na imię Marek, miałem nerwicę i depresje. Od wielu lat pomagam osobom z nerwicą lękową na mojej grupie na FB. Jestem autorem pierwszego interaktywnego kursu wychodzenia z nerwicy. Jeżeli chcesz dowiedzieć się o mnie więcej, zapoznaj się historią mojej nerwicy.