Działaj pomimo, nigdy wbrew
Autor: Marek Daniel — twórca serwisu Wolni od lęku, autor kursu i książki o wychodzeniu z nerwicy lękowej.
Jeżeli zmagasz się z lękiem, bardzo możliwe, że wiele razy próbowałeś działać „na siłę”. Zaciskałeś zęby, spinałeś się i mówiłeś sobie, że musisz dać radę. Problem polega na tym, że to często nie jest działanie pomimo, tylko działanie wbrew sobie. A to są dwie zupełnie różne rzeczy.
Kiedy mamy coś zrobić lub gdzieś iść, możemy odczuwać lęk albo niepokój. W tym momencie to, jak podejdziemy do samego odczucia, zdeterminuje to, co stanie się potem. Ten temat jest częścią sekcji osobowość a nerwica. Możemy zacisnąć zęby, spiąć się w sobie, powiedzieć „dam radę!” i iść jak na wojnę. Tylko gdzie jest niebezpieczeństwo? Gdzie jest wróg? Czy wyjście z domu po bułki to działania wojenne? Taka postawa sprawia, że po powrocie robimy „uff… udało się”. Tylko co właściwie się udało? Wyjść z domu? To nie jest powód do gratulacji, ale do głębokiej refleksji nad tym, że normalna czynność urasta w człowieku do rangi zagrożenia. Trzeba się więc zdecydować, czy chcesz znosić napięcie, czy dodatkowo je generować.
Czym jest działanie „pomimo”?
Drugim typem działania jest działanie pomimo. Takie podejście do własnej odczuwanej emocji zaczyna znosić stan napięcia. Żeby to dobrze zrozumieć i poczuć, posłużę się dwoma przykładami, które doprowadziły mnie do tego wniosku.
Na jednej z psychoterapii TBP, na której byłem, pani psycholog dała mi zadanie, abym poszedł na spacer. To był czas, gdy miałem pierwsze mocne epizody depresyjne, jednak cały czas towarzyszył mi jeszcze lęk. Chciałem coś zrobić, bo nie robiąc nic, nie mogę oczekiwać zmian. Pewnego dnia wybrałem się więc na spacer. Niestety wybrałem złe miejsce i zły czas, bo postanowiłem iść szuwarami dookoła jeziora o średnicy kilku kilometrów. Wyszedłem z założenia, że im dłuższy spacer, tym lepiej, a im mniej ludzi, tym jeszcze lepiej. Miała to być idealna okazja do przełamywania własnych lęków i ograniczeń.

Rozpocząłem spacer od mocnego postanowienia, że „tak trzeba”. Nie można siedzieć w domu. Trzeba wyjść, trzeba podnieść endorfiny. Podczas wędrówki w mojej głowie zaczęły się jednak pojawiać klasyczne myśli „a co jeśli?„. Byłem sam. Nie było nikogo, kto mógłby mi pomóc, gdyby coś się stało. Nie miałem ze sobą nawet wody. W połowie drogi, a w zasadzie w połowie jeziora, odkryłem jeszcze, że mam buty po kostki w błocie. I co teraz? Zawracać czy iść dalej? Postanowiłem iść dalej zgodnie z powiedzeniem Winstona Churchilla: „Jeśli idziesz przez piekło, nie zatrzymuj się„.
Droga była coraz bardziej grząska, a ja coraz bardziej ubrudzony i mokry. Chciałem mieć już z głowy ten cały spacer i jak najszybciej wrócić do samochodu, by odczuć jego rzekomo „pozytywny” efekt. Gdy po dwóch godzinach finalnie zatoczyłem całe koło, byłem wściekły. Wydawało mi się przecież, że idę pomimo obaw i pomimo lęku, więc dlaczego nie odczuwałem satysfakcji? Gdzie te endorfiny? Gdzie radość? Coś mi tu nie pasowało i generowało napięcie jeszcze większe niż przed samym wyjściem na ten spacer.
Zrozumienie
Zrozumienie tego, co się wtedy stało, przyszło wiele miesięcy później, a pomogła mi w tym pewna wizyta w sklepie.
Miałem duży problem z lękiem w sklepach i większych marketach. Jeden z ataków paniki dopadł mnie właśnie w markecie. Nie był to byle jaki market, bo nie dało się z niego wyjść tą samą drogą, którą wszedłem — trzeba było przejść przez kasy. Przełamywałem ten lęk przed marketami wielokrotnie, a prawda była taka, że jedyne, czego chciałem, to uciec z tego miejsca. Chciałem jak najszybciej zrobić zakupy i wyjść. Wtedy przypomniała mi się sytuacja z moim spacerem dookoła jeziora. To było dokładnie to samo, tylko w innym miejscu. Właśnie wtedy połapałem się, że coś tu nie gra — ja nie mogę CHCIEĆ uciekać. Raczej powinienem chcieć tam być i zrobić to, co chcę zrobić, pomimo lęku, żeby pokazać mu, że nie ma się czego bać i że to on się myli. Jak mam pokazywać, że lęk jest w błędzie, skoro sam — będąc nim kierowany — chcę tylko uciekać? Zaprzeczałem sam sobie.
POMIMO a WBREW: czas na zmiany
Postanowiłem to zmienić. Gdy wychodziłem z domu, robiłem to dlatego, że chciałem wyjść pomimo odczuwanego dyskomfortu — psychosomatów, myśli natrętnych czy lęku. Gdy dawałem sobie przyzwolenie „na śmierć”, nie robiłem tego wbrew sobie, ale w rozumieniu, że to, gdzie umrę i kiedy, nie zależy przecież ode mnie. W ten sposób osłabiałem lęk nie tylko przed samym sklepem, ale i przed skutkiem tego, co może się tam wydarzyć. Czyli w gruncie rzeczy przed czymś, co i tak nie jest ode mnie zależne. Zmieniając to proste postrzeganie, zrozumiałem, czym jest działanie pomimo, a czym działanie wbrew. Po pewnym czasie zauważyłem, że takie działanie pomimo odczuwanego dyskomfortu zaczyna przynosić realne korzyści i że mózg powoli „przestaje się bać„. Zacząłem znosić napięcie za każdym razem, gdy gdziekolwiek wychodziłem, zamiast dodatkowo je generować działaniem wbrew emocji.
Na tym polega różnica. Działanie wbrew ma w sobie przemoc, zacisk, napięcie i wewnętrzną wojnę. Działanie pomimo nie oznacza braku lęku. Oznacza zgodę na to, że lęk jest, ale to nie on podejmuje decyzję za ciebie. Ty robisz to, co chcesz zrobić, a on może sobie być obok.
Jeżeli chcesz lepiej zrozumieć, jak działa sam lęk, przeczytaj także: Co to jest lęk?, Atak paniki oraz Kontrola w nerwicy.
Działaj pomimo!
Podsumowując: gdziekolwiek będziesz i cokolwiek będziesz robił, zrób to pomimo odczuwanego lęku, bólu głowy, bólu brzucha, drżenia rąk czy czegokolwiek innego — ale dlatego, że tak chcesz. Postaraj się znaleźć powód, dla którego chcesz to zrobić, a następnie to zrób. Dla mnie takim powodem była nie tylko chęć wyjścia z zaburzenia lękowego, ale przede wszystkim chęć, by znów być wolnym. Nie działaj wbrew. Nie zaciskaj zębów. Nie jesteś na wojnie — idziesz po bułki, do pracy, do szefa, do znajomych, do kina. Gdziekolwiek. To nie jest wojna. Nie ustawiaj siebie w roli człowieka, który toczy walkę o śmierć i życie, bo to tylko generuje więcej tego, czego i tak masz już za dużo.
Jak to wygląda w praktyce?
Działanie pomimo nie jest stanem, który osiąga się raz i ma się go na zawsze. To raczej nawyk, który trzeba budować małymi krokami. I właśnie dlatego tak ważne jest to, żeby zaczynać od rzeczy małych, a nie od wielkich konfrontacji z lękiem.
Jeżeli boisz się wychodzić do sklepu, nie zacznij od centrum handlowego w sobotnie południe. Zacznij od małego osiedlowego sklepu we wtorek rano. Nie dlatego, że to łatwiejsze i szybciej da Ci ulgę, ale dlatego, że chcesz tam iść — po bułki, po gazetę, po cokolwiek. Twój powód do wyjścia musi być prawdziwy. Musi być Twój. Nie może być nim jedynie chęć „przełamania lęku”, bo wtedy wracasz do działania wbrew.
To ważna różnica, której na początku trudno wychwycić. Działanie pomimo to nie jest ekspozycja na lęk dla samej ekspozycji. To jest życie mimo lęku. Chodzisz do sklepu, bo potrzebujesz zakupów. Wychodzisz na spacer, bo chcesz się ruszyć. Dzwonisz do znajomego, bo chcesz porozmawiać. Lęk jest obok — i niech sobie będzie. Ale decyzję podejmujesz Ty, a nie on.
Co się dzieje z czasem?
Kiedy zaczniesz regularnie działać pomimo — nie wbrew, ale pomimo — zaczyna dziać się coś, czego nie da się przewidzieć ani zaplanować. Mózg powoli przestaje interpretować dane sytuacje jako zagrożenie. Nie dlatego, że się go przekonało słowami ani dlatego, że znalazłeś właściwą technikę. Ale dlatego, że doświadczenie wielokrotnie pokazało mu, że nic złego się nie stało.
To jest właśnie ta neuroplastyczność, o której tyle się mówi. Mózg uczy się przez doświadczenie, nie przez informację. Możesz przeczytać sto artykułów o tym, że sklep jest bezpieczny. Twój mózg tego nie kupi dopóki tego nie poczuje. A poczuje to tylko wtedy, gdy wielokrotnie wyjdziesz ze sklepu żywy — spokojnie, na własnych warunkach, bez zaciskania zębów.
Właśnie dlatego działanie pomimo nie jest jednorazowym aktem odwagi. Jest codzienną decyzją o życiu. I z każdą taką decyzją mechanizm lękowy traci trochę ze swojej siły. Nie gwałtownie, nie dramatycznie — ale realnie. U mnie zajęło to miesiące. U każdego trwa inaczej. Ale zawsze zaczyna się od tego samego kroku: od zrobienia czegoś dlatego, że się chce — nie dlatego, że się musi.
Jeżeli chcesz zrozumieć głębiej, dlaczego samo unikanie i uciekanie napędza lęk zamiast go zmniejszać, przeczytaj też: Uciekanie od emocji oraz Kontrola w nerwicy.
FAQ — najczęstsze pytania o działanie pomimo
Czy działanie pomimo oznacza, że mam ignorować lęk?
Nie. Działanie pomimo nie polega na ignorowaniu lęku, ale na tym, że nie podporządkowujesz mu swojej decyzji. Lęk może być obecny, ale nie musi tobą sterować.
Czym różni się działanie pomimo od działania wbrew sobie?
Działanie wbrew ma w sobie zacisk, przemoc i wewnętrzną walkę. Działanie pomimo oznacza, że robisz coś dlatego, że tego chcesz, nawet jeśli obok pojawia się lęk, dyskomfort czy napięcie.
Czy działanie pomimo pomaga wyjść z nerwicy?
Może być bardzo ważnym elementem zmiany, bo przestajesz wzmacniać mechanizm lękowy ciągłym uciekaniem albo siłowym „przełamywaniem się”. Nie chodzi jednak o jednorazowy trik, tylko o głębszą zmianę sposobu rozumienia siebie, lęku i własnych reakcji.