Koronawirus COVID-19 a problemy psychiczne

Koronawirus COVID-19 a problemy psychiczne. Coraz więcej materiałów pojawia się w mediach, mówiących o skutkach epidemii koronawirusa. Oczywiście nie chodzi mi o skutki gospodarcze i ekonomiczne, ale te międzyludzkie i czysto społeczne. Ton i przekaz tych artykułów zwiastuje ogromne problemy. Można odnieść wrażenie, że większość autorów dosłownie katastrofizuje.

Koronawirus COVID-19 a problemy psychiczne

Pozwolę sobie cytować poszczególne artykuły oraz odnosić się do konkretnych fragmentów wypowiedzi. Jednakże zachęcam do zapoznania się z całością cytowanych artykułów, by nie było zarzutów o wyrywaniu z kontekstu danego cytatu.

„Źródło: Puls Medycyny

https://pulsmedycyny.pl/skutki-pandemii-koronawirusa-przewlekly-stres-uderza-nie-tylko-w-psychike-988566

Nasz świat zmienił się nagle, zdajemy sobie sprawę, że nasze życie po ustąpieniu pandemii nie będzie już takie samo. Dla wielu z nas wiąże się to z koniecznością trudnej adaptacji do nowych warunków, niepewnością o przyszłość i ogromnym obciążeniem psychicznym.

Faktycznie, dla niektórych z nas, nasze życie po pandemii się zmieni. Dlaczego więc zakładać, że te zmiany będą gorsze? Dlaczego będziemy musieli się adoptować to trudnych warunków? Kto powiedział, że one takie będą? Postrzeganie zmian jak zagrożenia to obłęd. Jedyną rzeczą, z jakiej powinniśmy sobie zdawać sprawę, to, że nasze życie przed pandemią było lokowaniem poczucia bezpieczeństwa w iluzorycznym poczuciu kontroli. Koronawirus to zweryfikował.

Z koniecznością pozostawania w domach wiąże się nie tylko ograniczona możliwość utrzymywania kontaktów międzyludzkich, ale także znacznie mniejsze możliwości podejmowania aktywności ruchowej i kontaktu z przyrodą, co stanowi kolejny niekorzystny czynnik, mający wpływ na nasz dobrostan psychiczny.

Akurat dla większości introwertyków, brak kontaktów międzyludzkich jest właśnie głównym źródłem dobrostanu psychicznego. Tutaj, problemem jest raczej coś innego – ludzie nie potrafią przebywać sami z sobą. Brak „kontaktów” międzyludzkich i to czasowo, to skazanie ich na przebywanie ze sobą.

Źródło: Puls Medycyny

https://pulsmedycyny.pl/program-oblicza-medycyny-po-pandemii-covid-19-czeka-nas-epidemia-depresji-wideo-987681

Na pewno interweniowałbym farmakologicznie w sytuacji, gdy pacjent przyznaje, że negatywne emocje są tak silne, iż wymykają się spod kontroli. Leki z grupy SSRI lub SNRI nie tylko złagodzą poziom lęku, cierpienia, ale też przywrócą możliwość racjonalnego myślenia i działania, co w obecnej sytuacji jest bardzo ważne…

A od kiedy emocje podlegają jakiejkolwiek kontroli? Czy czujemy lęk, bo tego świadomie chcemy czy też on sam przychodzi? A śmiejemy się na zawołanie czy też, gdy nas coś rozśmieszy? A smucimy się także na zawołanie, czy też, kiedy nas coś smuci? Emocje szukają ujścia, ich celowe tłumienie to walka z wynikiem. Nikt nie zapytał, jaka jest przyczyna, że w ogóle te emocje się pojawiają.

Źródło: Wprost

https://zdrowie.wprost.pl/koronawirus/fakty-o-koronawirusie/10307606/zdrowie-psychiczne-w-czasie-pandemii-covid-19-jak-o-nie-dbac.html

Chociaż sytuacja jest frustrująca, dr Thornton radzi, aby pozwolić sobie tylko na 15 minut gniewu dziennie, a następnie przejść do czynności codziennych. Każdy musi sam odnaleźć się w nowej rzeczywistości”.

Czyli 15 minut złości pozwoli nam lepiej się odnaleźć w nowej sytuacji. Ja proponuje, 10 minut akceptacji tej sytuacji i dokonywania zmian, aby się w niej odnaleźć.

Psychologowie zdają sobie sprawę, że nie jest łatwo myśleć pozytywnie w obliczu pandemii, jednak rutyna codzienności i szczera rozmowa z najbliższymi mogą złagodzić stres

Natomiast psychologowie, chyba nie do końca zdają sobie sprawę, że pozytywne myślenie nie jest okłamywaniem siebie. To nie zaklinanie rzeczywistości, ale jej akceptacja. To ona będzie punktem wyjścia do tego, by przyznać, że stracona praca to stracona praca i nie jest ona ostatnią, jaka w życiu mamy.

Źródło: kobieta.onet.pl

https://kobieta.onet.pl/podczas-pandemii-ludzie-cierpia-na-bezsennosc-a-brak-snu-to-pierwszy-stopien-do/ybt0ebp

Psychiatrzy i psychologowie są przekonani, że jednym z efektów pandemii koronawirusa, będzie większa liczba osób zmagających się z kryzysem psychicznym. – Zygmunt Freud definiował zdrowie psychiczne, jako zdolność do miłości, pracy i zabawy. Koronawirus nam to wszystko zabrał – mówi Katarzyna Szczerbowska-Kisielińska, rzeczniczka Kongresu Zdrowia Psychicznego.

Freud się przewraca w grobie. Kochać dzieci czy żonę można tak samo lub mocniej właśnie teraz, gdy koronawirus zbliżył do siebie rodzinę. Ludzie nie chcą wracać do biur, bo odkryli, że praca z domu jest tak samo lub bardziej efektywna i dużo wygodniejsza. Zabawa (a więc rozrywka) nie ogranicza się tylko, do wszystkiego, co jest dostępne na zewnątrz. Cała wypowiedź Pani rzeczniczki jest dramatycznie zgeneralizowana.

Najczęściej przyczyną kryzysu psychicznego jest permanentny stres. A nie da się ukryć, że obecna sytuacja go wywołuje. Wielu z nas musi przeorganizować swoje życie, zmierzyć się z traumatycznymi doświadczeniami, jak zwolnienie czy strata ukochanej osoby. Ciągłe napięcie wpływa na nasz stan fizyczny, a ten z kolei przekłada się na psychiczny”.

Obecna sytuacja może wywołać stres, a czy tak się stanie, zależy od postrzegania obecnej sytuacji. Zakładanie, z góry, że obecna sytuacja wywołuje stres z założenia to nieporozumienie. Jeżeli utrata pracy jest porównana z utratą bliskiej osoby, to żyjemy w świecie, w którym utrata pracy jest bezpowrotna. Co jest bzdurą. Jak można, zestawić takie przykłady ze sobą? Praca, nie ta to inna. Śmierć ukochanej osoby? Nie ta to następna? Tego się nawet nie da porównać teoretycznie. Jednakże ostatnia część wypowiedzi, kładzie wszystko powyżej na łopatki. Jakim cudem, napięcie poprzez stan fizyczny przekłada się na stan psychiczny, skoro to stan psychiczny jest powodem tego napięcia?

Źródło: Politykazdrowotna.com

https://www.politykazdrowotna.com/56730,prof-janusz-heitzman-o-wplywie-epidemii-na-zdrowie-psychiczne

– Konfrontacja ze stresorem, jakim jest wybuch pandemii COVID-19, wywołanej przez wirusa SARS- CoV-2 (…) skutkuje również obniżeniem sprawności i odporności psychicznej na niespotykaną skalę i o trudnych do oszacowania konsekwencjach – ocenia prof. Janusz Heitzmana.

I znów generalizacja, a nawet projekcja. Skąd założenie, że COVID-19 jest stresorem? Dlaczego nie jest nim grypa? SARS? MERS? HIV? Albo samochód, do którego codziennie wsiadamy? To, czy coś będzie dla danej jednostki stresorem, zależy od tej jednostki i jej podejścia / postrzegania /sposobu myślenia. Nie można znów zgeneralizować poglądu, że czynnik X jest stresorem. Może i jest w oczach osoby, która tak napisała. Czy to znaczy, że nim jest i powinien być dla wszystkich? Mam się czuć wyalienowany, że dla mnie i wielu innych osób nie jest?

Koronawirus COVID-19 a problemy psychiczne

Podsumowując, obraz kredowany już nie przez media, ale przez specjalistów napawa o (ironio) lękiem. Lękiem nie o koronawirusa, ale o zgeneralizowany, nieholistyczny, powielany i niejednokrotnie błędny obraz sytuacji. Krzywe, akademickie i syntetyczne zwierciadło przekazywanych informacji, rysuje nam obraz armagedonu, gdzie podpałką będzie stres, zapalnikiem lęk, a spalanym obiektem my sami.

Przeczytaj książkę, która jednak “coś Ci da”

ksiazka wolni od lęku i nerwicy lękowej marek daniel

Napisz komentarz